***
Pierwszy poniedziałek , pierwszego września. Koszmar. Znowu trzeba widzieć te znudzone już życiem twarze nauczycieli oraz zaciekawione twarze uczniów. Rok w rok. Przemowa dyrektora składająca się z tych samych zdań tylko poprzekręcanych oraz godzinna durna lekcja informacyjna z planem lekcji itd. Ubrałem się na galowo - jak zwykle tego dnia i zszedłem na dół. Mama już czekała w kuchni, a tata czytał gazetę w salonie. Miał jeszcze 2 tygodnie wolnego, ponieważ przez połowe wakacji harował jak wół. Usiadłem przy stole czekając na codzienne pyszne śniadanie mamy.
- Cześć skarbie! Jak się spało?? -Zapytała mama przynosząc na stół jajko, naleśniki, bekon, grzanki oraz masło. - Misiu!! Śniadanie!!
Tata podszedł ochoczo do stołu patrząc co dzisiaj przygotowała mu żona. Uśmiechnął się do syna i usiadł.
- Boże jestem taki głodny że zjadłbym konia z kopytami! - Zacząłem rozmowę.
- No wiem, wiem. Pewnie strasznie cię tam karmili!! - Prychnęła mama. Oczywiście mówiła o moim obozie dla młodzieży.
- Nie prawda! - Powiedziałem z pełnymi ustami. - Były kiełbaski, jajecznice i zazwyczaj stół Szwecki!
- Kiełbaski powiadasz? -Powiedział tata. - Ahh... Czemu nie jestem młody?! Też chcę kiełbaski!!
Wszyscy się zaśmiali gdy pan Edwards zaczął udawać dziecko.
- Dzień dobry państwu! - Zawołała rudowłosa mała dziewczynka. Weszła do kuchni z miśkiem w ręce. Usiadła koło pani Edwards. - Mogę dostać mleko?
- Jasne skarbie!
Popatrzyłem pytająco na rodziców. Mama uśmiechnęła się do mnie , po czym zrozumiała że ja jeszcze nie znam tej "nieznajomej" dziewczynki.
- Ahh... Skarbie to jest David! - Powiedziała ochoczo mama. - Davidzie to jest Maya.
Dziewczynka popatrzyła się na mnie jakby dopiero teraz mnie zauważyła.
- A ty to kto? -Zapytała z obrzydzeniem.
- Mayu to nasz syn. - Wytłumaczył pan Edwards.
- Wasz syn?! A od kiedy niby?! Gdzieś się podziewał przez całe wakacje?! Hmmm...??
Zatkało mnie. Jak może mnie tak wyzywać we własnym domu?!
- Kochanie David był bardzo zajęty był na...
- NA CZYM?! HMM?!
Nie wytrzymałem i wybuchłem. Ta mała jest nieznośna!!
- A WIESZ MOŻE CO TO WAKACJE?! JEŹDZI SIĘ NA OBOZY, SPOTYKA ZE ZNAJOMYMI I MA SIĘ KONIEC SZKOŁY PRZEZ DWA MIESIĄCE!! - Wrzasnąłem po czym wstałem od stołu. - Kimkolwiek ona jest nie chce mieć jej w tym domu!! - Po tych słowach wbiegłem na górę po plecak i buty. Gdy zszedłem na dół dziewczynka patrzyła na mnie z otwartymi ustami , mama patrzyła na mnie z miną " jak mogłeś!" , a tata ze zrozumieniem. Popatrzyłem tylko w stronę podwórka gdzie pewnie leżał przywiązany Scott. Zawsze gdy wyjeżdżam rodzice przywiązują go do budy.
***
Czekam z cierpliwością na moją przyjaciółkę Sarę aby jej wszystko powiedzieć oraz zapytać jak tam było w drugiej połowie wakacji.Pierwszą spędziliśmy razem na obozie konnym.
Popatrzyłem pytająco na rodziców. Mama uśmiechnęła się do mnie , po czym zrozumiała że ja jeszcze nie znam tej "nieznajomej" dziewczynki.
- Ahh... Skarbie to jest David! - Powiedziała ochoczo mama. - Davidzie to jest Maya.
Dziewczynka popatrzyła się na mnie jakby dopiero teraz mnie zauważyła.
- A ty to kto? -Zapytała z obrzydzeniem.
- Mayu to nasz syn. - Wytłumaczył pan Edwards.
- Wasz syn?! A od kiedy niby?! Gdzieś się podziewał przez całe wakacje?! Hmmm...??
Zatkało mnie. Jak może mnie tak wyzywać we własnym domu?!
- Kochanie David był bardzo zajęty był na...
- NA CZYM?! HMM?!
Nie wytrzymałem i wybuchłem. Ta mała jest nieznośna!!
- A WIESZ MOŻE CO TO WAKACJE?! JEŹDZI SIĘ NA OBOZY, SPOTYKA ZE ZNAJOMYMI I MA SIĘ KONIEC SZKOŁY PRZEZ DWA MIESIĄCE!! - Wrzasnąłem po czym wstałem od stołu. - Kimkolwiek ona jest nie chce mieć jej w tym domu!! - Po tych słowach wbiegłem na górę po plecak i buty. Gdy zszedłem na dół dziewczynka patrzyła na mnie z otwartymi ustami , mama patrzyła na mnie z miną " jak mogłeś!" , a tata ze zrozumieniem. Popatrzyłem tylko w stronę podwórka gdzie pewnie leżał przywiązany Scott. Zawsze gdy wyjeżdżam rodzice przywiązują go do budy.
***
Czekam z cierpliwością na moją przyjaciółkę Sarę aby jej wszystko powiedzieć oraz zapytać jak tam było w drugiej połowie wakacji.Pierwszą spędziliśmy razem na obozie konnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz